piątek, 26 września 2014

Berlin od kuchni: Cafe Valentin!

Berlin słynie z klimatycznych kawiarenek, które powoli zaczynam odkrywać, w których powoli zaczynam przesiadywać i napawać się ich niepowtarzalnym klimatem. To kawiarenki, do których się wchodzi, gdy zgubi się drogę, gdy zboczy się z głównym ulic miasta, wejdzie w jego zakamarki. Pierwszym takim miejscem, które odwiedziłam było Cafe Valentin (Sandrestraße 13, Neukölln). Wizyta w tym miejscu jest wyjątkowa nie tylko ze względu na to, że jest to pierwsze tego typu miejsce w Berlinie, które odwiedziłam, ale przede wszystkim dlatego, że nie zrobiłam tego sama, miałam wspaniałe towarzystwo! Czyli Kasię, która akurat odwiedziła Berlin i cieszę się, że przy tej okazji mogłyśmy się w końcu poznać i spędzić razem miło czas. Do Cafe Valentine trafiłyśmy właściwie trochę przez przypadek. Naszym celem była początkowo inna kawiarenka, ale ostatecznie z niej zrezygnowałyśmy, udałyśmy się w poszukiwaniu czegoś innego i trafiłyśmy właśnie w to miejsce. Jeśli mam być szczera to z zewnątrz nie zachwyca i nie przyciąga niczym szczególnym. Szyld jest bardzo mały, przed wejściem stoją dwa stoliki, kilka krzeseł - nic nadzwyczajnego. Byłyśmy już jednak tak spragnione kawy oraz jedzenia, że zdecydowałyśmy się zaglądnąć do środka i opłacało się, oj bardzo! 



Wnętrze zachwyca! Drewniane elementy, zabytkowe stoły i krzesła, drobne szczegóły, które chociaż tak różne od siebie - tworzą idealną całość. Na ścianach wiszą obrazki, w gablotce przy ladzie stoją unikalne filiżanki, na stoliczkach leżą książki, gazety i albumy ze zdjęciami, po które można sięgnąć w każdej chwili. Poza tym - obsługa! Dwie uśmiechnięte, miłe Panie, a do tego ich psi przyjaciel - suczka Willma, gospodarze idealni! Ale najważniejsze! Kawa! Jedzenie! Wszystko robione jest na miejscu, ze świeżych produktów, a smak wskazuje również na to, że dania powstają z pasją i sercem. Z Kasią zdecydowałyśmy się na to samo, zrobiłyśmy to bez większych konsultacji, a więc od razu się okazało, że mamy podobny gust! Na początek cappuccino z sojowym mlekiem, a później Smorrebrod "grün und glücklich", czyli gruba kromka najlepszego chleba jaki do tej pory jadłam (ciemny, pełen bakalii, nieco słodki, ach, chcę więcej tego pysznego chleba!) posmarowana delikatnie masłem, a na niej - sałata, awokado, tofu, pesto, kawałki pomidora, plasterki jabłka, maliny i czerwona porzeczka, całość skropiona octem balsamiczny ... Niebo! Niebo, naprawdę! Dawno nie jadłam czegoś tak dobrego, a jednocześnie dość prostego tak naprawdę. Aż przykro było, gdy wszystko zniknęło z talerza. 







Wizytę w tym miejscu uważam za jak najbardziej udaną i polecam to każdemu, kto zawita do Berlina! To miasto naprawdę smakuje dobrze! Mam nadzieję, że to dopiero początek, a z dnia na dzień Berlin będzie mnie zachwycał smakiem bardziej i bardziej. Kasiu, a Tobie jeszcze raz dziękuję za tak miły i smaczny dzień!

18 komentarzy:

  1. ależ tam musi być nastrój, atmosfera! :)
    Ech.. może kiedyś mi się uda być tam z Tobą?

    P.S. Zapraszam do siebie na zabawę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym kiedyś odwiedzić Berlin :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia wspaniale oddają klimat tego miejsca :)
    Opis kanapki genialny. Musze podobną zrobić, choć chleba takiego na pewno nie odtworzę :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie! Już wiem gdzie wybiorę się na kawę w Berlinie :)
    Pozdrowienia z deszczowej Polski!

    OdpowiedzUsuń
  5. I kawę i chleb chętnie bym porwała do siebie. Szczególnie w taką deszczową pogodę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A kiedy jakiś przepis? Czekam na topfenschmarrn :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak, pamiętam, na pewno się pojawi :) nie wiem jeszcze kiedy, ale na pewno :)

      Usuń
  7. Takie miejsce mialam jeszcze nadzieje z Toba zwiedzic, tylko troche czasu nam zabraklo. Niemniej jednak akademicka herbatka wywarla na mnie nie mniejsze wrazenie. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też żałuję, że nie udało nam się nigdzie wyjść poza akademik (nie licząc supermarketu, haha), ale nadrobimy to na pewno! :) nawet jeśli nie w Berlinie, to już w Polsce :*

      Usuń
  8. ojej! ta kanapka to jakieś cudo :D
    ale chętnie bym Cię odwiedziła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina, jeśli tylko znajdziesz czas i chęci - przyjeżdżaj! :))

      Usuń
  9. Muszę pojechać kiedyś do Berlina. Moja przyjaciółka była teraz w wakacje i powiedziała, że miasto jest fantastyczne; ))

    OdpowiedzUsuń
  10. ta kanapka musiała być wyśmienita ;) wiedziałaś na co się piszesz czytając te wszystkie składniki po niemiecku? ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taak, mówię po niemiecku, także wiedziałam dobrze, co dostanę :D

      Usuń
    2. no to świetnie znasz niemiecki skoro kojarzysz takie składniki ;) ja już widzę swoją minę jakbym dostała menu do ręki ;p musiałabym zamawiać w ciemno, mimo, że niemieckiego też kiedyś się uczyłam ;)

      Usuń
  11. oby w tym roku mi się udało do berlina wybrać!

    OdpowiedzUsuń
  12. muszę koniecznie odwiedzić tą kawiarenkę, kiedy będę w Berlinie. Koniecznie spróbuję tej kanapki .

    OdpowiedzUsuń